2 komentarze

  1. Piotr Golczyk
    ·

    Przede wszystkim należałoby zdefiniować co znaczy „średnio kumaty telefonista”, bo rychło może się okazać, że wymagania wobec niego są na tyle duże, że średnia okaże się być poziomem elitarnym; myślę, że to bardzo prawdopodobne. Tutaj automatyczne rozpoznawanie emocji może znacząco podnieść jakość przeciętnych rozmów telefonicznych. Inną i bardziej oczywistą różnicą jest skala czyli połączenie technologii rozpoznawania mowy, generowania mowy z tą dodatkowa funkcją rozpoznawania emocji może doprowadzić do sytuacji, gdy rozmowa z automatem okaże się przeciętnie znacznie bardziej satysfakcjonująca niż rozmowa z człowiekiem – szczególnie, że dzwoniąc nie oczekujmy niczego poza skutecznym załatwieniem naszych problemów. Ciekawe jest to, że niedługo Intel wypuszcza kamerkę do PC która pozwoli rozpoznawać emocje na podstawie wyrazu twarzy (nie wiem jak dokładnie i na ile skutecznie) ale to podniesie jakość interakcji z maszyną o poziom wyżej. Niestety będzie stanowiło również kolejny krok do tego by masowo robić badania komunikatów, a tym samym doprowadzić skuteczność komunikatów do bardzo wysokiego poziomu.

    Odpowiedz
  2. Krzysztof Śpiewla
    ·

    Aplikacja rozpoznająca emocję w głosie to fajny przykład, dlaczego technologia nie musi nieść przełomu: Każdy średnio kumaty telefonista umie rozpoznać emocje w głosie rozmówcy, a jednak jego zleceniodawca ciśnie na to, by kontynuował próby sprzedaży skazane na niepowodzenie, mimo wyraźnych sygnałów interlokutora. Czy automatyzacja to zmieni? 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.