Przetarg kreatywny czyli wyciskanie cytryny

Piotr Golczyk

Łączę marketing z technologią, naukę z intuicją, a pracę z zabawą. Konsultuję rozwiązania. piotr @ golczyk com.

Podczas przetargu marketer wyciska agencję jak cytrynę, ale też to marketer musi ten sok wypić. Przeczytaj jak  zmienić to stresogenne i nieefektywne wydarzenie w prosty i efektywny proces.

Przetarg jest rutyną?

Tak. Przetargi są rutyną. Całość odbywa się w dosyć „staroświecki” sposób i pochłania masę energii po obydwu stronach. Do tego cały ten proces jest – moim zdaniem – mało efektywny. Docieramy z zapytaniem do 2-3 agencji, które przynoszą po 2-3 pomysły z czego często jeden ledwo się wybroni. Często na spotkanie jedzie się kilkadziesiąt albo i kilkaset kilometrów całą duża grupą, zajmuje to cały dzień i jest w dużej mierze ruletką. Koszty, koszty i jeszcze raz koszty. Z punktu widzenia marketera jest to także bardzo angażujące, a do tego nie gwarantuje że zaproszone agencje będą  w stanie dostarczyć ciekawych pomysłów – co zresztą często jest największym problemem marketerów.

Potrzeba matką wynalazku

Jako, że znajdowałem się w tym procesie po obydwu stronach – zarówno tych którzy jadą na drugi koniec Polski, żeby zaprezentować  stworzone w pocie czoła pomysły jak i tych którzy te agencje przyjmowali – postanowiłem ten proces (oczywiście) zautomatyzować.

Innymi słowy zwiększyć zasięg briefu, dopuścić do przetargu agencje i ludzi którzy w normalnym trybie nigdy by się do tego przetargu nie dostali, zobaczyć nie 9 a 30-50 albo 100 pomysłów. Wybrać ten najciekawszy i dopiero wtedy zaprosić agencje do ich realizacji czy szerszego przedstawienia konceptów.

Ileż zaoszczędzonego czasu! Jaka ilość pomysłów. O ile szybciej, o ile sprawniej o ile bardziej efektywnie.

Platforma przetargowo-konkursowa

Nosząc w sobie ten marketersko-reklamiarski insight, postanowiłem stworzyć platformę która pozwala przeprowadzić cały proces briefiengu, generowania pomysłów oraz jego wyboru w automatyczny i zdalny sposób.

Z jednej strony agencje które mogą przy ułamku kosztów brać udział w kilkunastu przetargach jednocześnie, a z drugiej strony  marketerzy, którzy mogą ocenić kilkadziesiąt pomysłów za każdym razem.

Początkujący freelancer ma takie same szanse jak znana agencja. Wszystko to dla rozrywki ubrane w grywalizację.

 

IDERIA – liczy się pomysł

Tak powstała IDERIA, a sam serwis wystartuje w ciągu kilku tygodni.

Serdecznie wszystkich zapraszam :).