Marketingowe fuchy czyli sumienie najemnika

Piotr Golczyk

Łączę marketing z technologią, naukę z intuicją, a pracę z zabawą. Konsultuję rozwiązania. piotr @ golczyk com.

W prosty sposób o niełatwym temacie.

Marketing to branża, w której stosunkowo łatwo o dodatkowe zlecenia. Bywa, że potencjalni zleceniodawcy, to firmy z dalekiej, średniej lub bliskiej konkurencji firmy dla której pracujemy. Co wtedy?

z jednej strony

Na konkurencyjnym rynku, organizacje rywalizują ze sobą ze wszystkich sił. Biorąc pod uwagę to, że marketing staje się głównym narzędziem biznesowym –  jest źródłem konkurencyjnej przewagi – musi być efektywny. Chodzi zarówno o efektywność operacyjną jak i innowacyjną. W szczególności ta druga wymaga 100% zaangażowania. Nie da się tego uzyskać pracując dla dwóch organizacji jednocześnie.

a z drugiej strony

Pokusa dodatkowego zastrzyku finansowego bywa spora.

decyzja

Ta sytuacja rodzi wewnętrzny konflikt, który można zakończyć tylko przez podjęcie zero-jedynkowej decyzji.

opcje

Wydawałoby się, że mamy generalnie trzy możliwe opcje:

a) znam zasady gry, dlatego odmawiam zlecenia
b) znam zasady gry, ale rozważam czy ich nie złamać, bo pokusa jest spora
c) zdecydowałem się złamać zasady gry

Tak naprawdę jednak, sprowadzają się one do dwóch możliwości: albo łamiemy zasady gry, albo nie. Opcja „b” trwa bowiem tak długo, jak długo trwa podejmowanie decyzji czy wybrać opcję „a” czy też „c”.

Sumienie najemnika

Marketing przypomina pracę w najemnej armii. Jeżeli podjąłeś decyzję, że pracujesz dla danej firmy, to do chwili aż dla niej pracujesz, nie pracujesz dla jej przeciwnika.  W czasie wolnym możesz bronić słabszych, wspierać silnych i dawać lekcje samoobrony – jednak za każdym razem musisz mieć pewność, że nie wspierasz konkurencji. W przeciwnym razie musisz podjąć jednoznaczną decyzje dla kogo tak naprawdę chcesz pracować. Tak jak robi to najemnik.