OTT kontra IPTV w kontekście marketingu

Piotr Golczyk

Łączę marketing z technologią, naukę z intuicją, a pracę z zabawą. Konsultuję rozwiązania. piotr @ golczyk com.

Podczas I Wojny Światowej sygnał „Over-The-Top” oznaczał dla wszystkich stron potężne straty ale i szansę na zwycięstwo. Dzisiejsze OTT nie jest już tak krwawe ale może zmienić równie dużo w układzie sił.

OTT – upraszczając – to nic innego jak udostępnianie materiałów multimedialnych/telewizji przez internet. Do firm, które wykorzystują OTT należą NowTV, Netflix, DittoTv, WhereverTV, Hulu, Emagine czy na przykład myTV. To firmy „nowej fali”, które wykorzystały istniejącą, ogólnodostępną infrastrukturę do dystrybucji cyfrowych materiałów multimedialnych za stosowną opłatą. Dotychczas tego typu materiały były dystrybuowane przez zamknięta sieć, dedykowaną danej firmie np. U-verse (AT&T), PrismTV, a w Polsce na przykład Orange TV, Netia, Multimedia Polska, JamBox, Inotel.

Różnica pomiędzy obydwama rozwiązaniami sprowadza się do tego, że OTT w przeciwieństwie do bardziej rozpowszechnionego IPTV, korzysta z internetu, nie dba i nie musi inwestować z infrastrukturę, nie przejmuje się jakością i przerzuca odpowiedzialność za jakość na dostawcę internetu i właściciela sprzetu (czyli odbiorcę), zazwyczaj nie oferuje materiałów czasu rzeczywistego (relacje sportowe), problemem jest niska jakość, a raczej brak kontroli nad jakością, a zaletą niski koszt zarówno dla firm jak i klientów i łatwość korzystania na różnych urządzeniach. Te dwa ostatnie decydują de facto o sukcesie rozwiązania OTT, ponieważ zarówno dostawcy internetu jak również same urządzenia zaspokajają większość wymagań, stawianych przez OTT.

O dynamice rozwoju oferty OTT świadczy chociażby to, że w USA Netflix generuje większy ruch w sieci od YouTube, żeby być bardziej specyficznym Netflix generuje aż 33% ruchu, podczas gdy YT zaledwie 17%.

OTT z uwagi na łatwość korzystania, taniość i całkiem niezłą jakość buduje coraz większe zainteresowanie klientów. Analitycy spekulują – nie bez powodu – że w przeciągu kilku lat OTT pokona IPTV, co powoli ma miejsce GB, ale już nie we Francji. Jak widać duże znaczenie ma tutaj kultura i oferta operatorów w danym kraju.

Rozwój OTT jest kolenym przykładem za „digital distruption”. Wpłynie to niewątpliwie na ofertę reklamową – prawdopodobnie serwowanie dedykowanych czy interaktywnych reklam, a nawet zautomatyzowanie product placement, może udać się wdrożyć łatwiej na platformach OTT niż IPTV. Czas pokaże.