Grafiku, szukaj nowej pracy!

Piotr Golczyk

Łączę marketing z technologią, naukę z intuicją, a pracę z zabawą. Konsultuję rozwiązania. piotr @ golczyk com.

Początek końca grafików?

Sieci neuronowe rozwijają się w niezwykłym tempie. Typowo ludzkie umiejętności jak rozpoznawanie twarzy stało się dla nowoczesnych algorytmów, zadaniem dosyć prostym. Wydawałoby się jednak, że jest spory dystans dzielący umiejętność rozróżniania twarzy od umiejętności malowania obrazów w określonym stylu.

Otóż okazuje się, że praca grafika może zostać zredukowana – jeżeli można użyć tego słowa – do pracy czysto twórczej, odbierając mu coraz więcej z „codziennej harówki”.

System oparty o zaawansowane sieci neuronowe potrafi „zrozumieć” stylistykę określonego obrazka, następnie zaaplikować tę stylistykę do innego obrazka. Innymi słowy jeżeli chcesz namalować to co widzisz w ściśle określonym stylu malarskim, wystarczy zrobić zdjęcie, poczekać parę minut i otrzymasz gotowy rysunek.

Normalnie grafikowi taka praca zajmie od kilku godzin do kilku dni. Maszyna potrafi to przerobić w parę minut. Spektrum możliwości stylistycznych jest w zasadzie dowolne.

Zresztą co tutaj dużo mówić, gdy obraz jest wart tysiąca słów. Zapraszam:

obrazek

A więcej tutaj.

Komentarz

Nauka nie zna umiaru. To ciągłe naukowe dociekanie powoduje, że  „wyjątkowe i magiczne” staje się „powtarzalne i trywialne”. Świat staje się nudny i przewidywalny. To drażni wielu. Nawet jeżeli doceniają płynące z tego korzyści, ogarnia ich smutek, bo tam gdzie tkwiła nadzieja, czekają trywialne wyjaśnienia.

Ja jednak patrzę na to inaczej.

Na nieustannie poszerzającym się horyzoncie wiedzy, pojawiają się wciąż nowe pytania i tajemnice. Świat ma nam dużo więcej do powiedzenia niż przypuszczamy.

Co prawda rozwój sztucznej inteligencji odbiera ludziom coraz więcej z naszej „unikalności i niezwykłości”, z drugiej jednak strony pozwala nam się skoncentrować na tym co wyjątkowo ludzkie – przeżywaniu, twórczości, poszukiwaniu. Oczywiście do czasu aż AI nie zabierze nam także tego. Jednak nawet wtedy, pozostanie nam nasza własna, unikalna perspektywa patrzenia na świat – ani nie najmądrzejsza, ani nie najbardziej przenikliwa, ani najbardziej odkrywcza – za to jedyna w swoim rodzaju – ludzka. Zawsze to coś.