De gustibus non est disputandum w marketingu?

Piotr Golczyk

Łączę marketing z technologią, naukę z intuicją, a pracę z zabawą. Konsultuję rozwiązania. piotr @ golczyk com.

Czy w marketingu powinno się rozmawiać o gustach?

Oczywiście i to bardzo intensywnie! Czy to dobrze? A to już bardzo zależy od tego o czyich gustach się rozmawia.

Niedobrze

Ten lubi zielone tamten czerwone, innemu się podobają się klimaty gier, a jeszcze innemu klimaty sportów ekstremalnych. Mnie, ja, lubię, nie lubię – pojawia się we wszystkich odcieniach i decyduje o tym jak wygląda komunikacja.

Rozmowa o własnych gustach jest bezwzględnie zła.

Dobrze

Jest świetnie, gdy rozmawia się intensywnie o gustach grupy docelowej i z grupą docelową. Oczywista oczywistość ale nie zawsze i nie dla każdego.

Rozmowa o gustach targetu jest bezwzględnie dobra.

Lecznicza siła riposty

Wierzę w potęgę perswazji za pomocą ciętych ripost. Nie wiem czy ta jest dostatecznie cięta, ale można się nią posługiwać jeżeli zabraknie argumentów.

Reklama to nie jest ciuch, tego się nie dobiera pod siebie.- własne

Podsumowanie

Cały temat jest tak oczywistą oczywistością, że aż dziwne, że poruszam to na marketingowym blogu. A jednak. Powód jest prosty: zdarza mi się obserwować „dobieranie pod własny gust” w moim życiu zawodowym i w życiu zawodowym innych kolegów i koleżanek po fachu.

Dlatego tnij waść (ripostą). Wstydu oszczędź.

Dodatek 

Jeżeli riposta to za mało, zawsze możecie podesłać ten całkiem udany filmik o tym czym jest branding, i że de gustibus est disputandum tylko i wyłącznie w marketingu i tylko i wyłącznie gdy mówi się o gustach targetu.