Crowdsourcing futurystycznie

Piotr Golczyk

Łączę marketing z technologią, naukę z intuicją, a pracę z zabawą. Konsultuję rozwiązania. piotr @ golczyk com.

Mieszkańcy dużego miasta oddaleni od siebie o 20 km, mogą się  komunikować za pomocą współczesnej technologii szybciej niż dwie komórki nerwowe oddalone o 20 cm. Jaki to ma związek z crowdsourcingiem?

Nie dawniej niż dosłownie kilka dni temu media doniosły o nowym superszybkim łączu między Londynem a Nowym Jorkiem. Transmisja informacji z jednego kontynentu na drugi zajmie około 60 milisekund, czyli sygnał pobiegnie dystans 6000km z prędkością 100 000km/s i dotrze tam w mgnieniu oka, a dokładniej 5 razy szybciej. Dla porównania mózg potrafi przesłać sygnał z prędkością co najwyżej 0,1km sekundę, czyli jest pod tym względem wolniejszy o abstrakcyjne 1 000 000 razy. Mówiąc bardziej obrazowo: mieszkańcy dużego miasta oddaleni od siebie o 20 km, teoretycznie mogą się komunikować miedzy sobą szybciej niż  dwie komórki nerwowe oddalone o 20 cm. Analogia „światowy web a ludzki mózg” staje się  jeszcze bardziej inspirująca, gdy dodać, że liczba internautów jest zaledwie 100 razy mniejsza niż wynosi szacunkowa ilość neuronów w ludzkim mózgu, a gdyby każdy mieszkaniec globu miał dostęp do sieci, różnica spadłaby do zaledwie 30 razy. Zapewne znalazłoby się jeszcze wiele innych podobieństw, jak i zasadniczych różnic. Jedno jednak nie ulega wątpliwości: dzisiaj 3 miliardy ludzi może dzielić się wiedzą, doświadczeniem i emocjami tak, jak gdyby mieszkali w jednym domu.

Kiedy spojrzymy w przeszłość i popatrzymy na rozwój nauki, łatwo dostrzec że prace jednych naukowców stają się podwalinami pod osiągnięcia drugich. Praca Mikołaja Kopernika dała podstawy do osiągnięć Galileusza, a jego badania umożliwiły powstanie teorii powszechnego ciążenia Newtona. Trwało to wieki. Głównym powodem niskiego tempa odkryć, była szybkość dystrybucji wiedzy, a czasami wręcz jej blokowanie. Dzisiejsza nauka rozwija się znacznie szybciej. Większość dużych projektów jak np. CERN to wynik intensywnej współpracy naukowców z całego świata – wszystko to stało się możliwe dzięki szybkiej komunikacji. To co trwało wieki, teraz zajmuje miesiące lub lata.

Coś, co można nazwać “Powszechnym Crowdsourcingiem” wydaje się być naturalnym kierunkiem rozwoju dla gospodarki opartej na wiedzy. Szybkie odpowiedzi na palące pytania, praktycznie natychmiastowe łączenie pozornie niezwiązanych ze sobą fragmentów wiedzy, jest już teraz i będzie w przyszłości głównym motorem rozwoju. Nim jednak crowdsourcing stanie się zupełnie naturalnym sposobem łączenia fragmentów wiedzy w pożądaną układankę, minie zapewne sporo czasu – czasu potrzebnego na stworzenie systemu, który pozwoli zlikwidować wąskie gardło, jakim jest dzisiaj interface. Z jednej bowiem strony technologia pozwala nam komunikować się milion razy szybciej niż rozwiązanie zaproponowane przez naturę, z drugiej jednak strony wciąż wymieniamy informacje w sposób, który nie uległ zmianie przez ostatnie dziesiątki, a w niektórych przypadkach tysiące lat. Pomimo, że obrazy statyczne oraz wideo stają się coraz bardziej popularną formą wymiany i dystrybucji wiedzy, a wyniki wyszukiwań są coraz bardziej trafione, wciąż najbardziej powolny i zawodny w tym procesie jest interface. Innym problemem jest aspekt ekonomiczny. Crowdsourcig kojarzy się przede wszystkim ze zmarnowanym wysiłkiem – oto duża grupa ludzi poświęca swój czas tylko po to, by jedna z nich otrzymała nagrodę. Jest to szczególnie niekorzystne, gdy kryteria wyboru nie są jednoznaczne. Kluczem do rozwiązania tego problemu jest więc taka dystrybucja wynagrodzenia, by każde nawet drobne, ale wartościowe uczestnictwo w procesie przynosiło stosowny zysk.

Jedynym rozwiązaniem powyższych problemów jest pozbycie się nienaturalnego interface i “połączenie się” do sieci w dosłownym tego słowa znaczeniu. Dla wielu jest to coś niewyobrażalnego (podobnie jak dla naszych dziadków sieć internetowa) i często przerażającego (strach przed wchodzeniem w umysł). Ta pozornie odległa  przyszłość, ma szansę się ziścić stosunkowo szybko. Prace nad bezpośrednim połączeniem systemu nerwowego z komputerem (BCI) wydają się być dosyć mocno zaawansowane i należy w tym względzie oczekiwać sporego postępu. Jednym z bardziej jaskrawych przykładów rozwoju w tej dziedzinie może być nieco sensacyjna wiadomość, że w 2012 roku naukowcy przy pomocy BCI poznali z 10-40% dokładnością PIN-y do kart kredytowych, miejsce zamieszkania i datę urodzenia osób biorących udział w eksperymencie.

Czym może zaowocować taka sieć? Zapewne wieloma nieprzewidywalnymi i groźnymi konsekwencjami jak chociażby utrudniona ochrona danych osobowych. Jednak oprócz zagrożeń, przyniesie ona przede wszystkim największy przełom w zakresie wymiany szeroko pojętej wiedzy – danych, myśli, emocji, analiz etc.

Crowdsorucing jest pojęciem, które jest jak mało które jest zależne od postępu technologicznego i jednocześnie jest dla postępu technologicznego największą obietnicą. W końcu co może być źródłem bardziej innowacyjnych pomysłów, od kilku miliardów ludzi, szukających wspólnie najlepszych rozwiązań? Elektryzująca wizja “Earth-Brain”, której zalążki w moim odczuciu obserwujemy już dzisiaj, może dla niektórych z nas stać się rzeczywistością.

Poruszany przeze mnie temat nie jest nowy. W takiej bądź innej formie pojawia się on zarówno w literaturze (World Brain, H.G.Wells, 1938) jak i w licznych pracach naukowych.