Creative Operations Management czyli marketing v/s chaos

Piotr Golczyk

Łączę marketing z technologią, naukę z intuicją, a pracę z zabawą. Konsultuję rozwiązania. piotr @ golczyk com.

Czy Creative Operations Management jest odpowiedzią na moje wieloletnie oczekiwania?

Chaos w DNA

Odkąd pamiętam brakowało mi czegoś co pozwoli zapanować nad informacją w relacji agencja reklamowa – dział marketingu. Niezależnie od projektu w którym brałem udział lub który obserwowałem, organizacja pracy nad poprawkami i całym projektem przypominała serial pod tytułem „Account v/s Chaos – ostatnie starcie”.

Szczególarze i sprzedawcy

Sposoby (świadomie nie używam słowa metodyki) zarządzania projektami – szczególnie w agencjach reklamowych – były przeróżne. Od metody, którą nazywałem „chaos jest dobry, więc dobrze będzie” aż po „ja kontra chaos”. Pierwsza charakteryzowała osoby spod znaku „mistrzów relacji”, a druga „szczególarzy”.  Jak można się domyślić tych drugich – na nieszczęście – było znacznie mniej. Jednak to oni prowadzili projekty mając pełną kontrolę nad tym kto, co, gdzie, kiedy i co za chwilę powinno się stać. O tym ile kosztowało to pracy wiedzą tylko oni sami, a ile powinno to kosztować pracy wiem ja – dużo, dużo mniej.

Rozwiązanie czyli technologia

Rozwiązanie nadeszło stosunkowo niedawno i jest ściśle związane z rozwojem dedykowanego oprogramowania. Idea kryjąca się za takim software jest następująca: poprawki powinny być wprowadzane on-line. Każda poprawka powinna być przypisana do konkretnej wersji konkretnego pliku, przez konkretna osobę w danym czasie. Innymi słowy gdy pojawia się pytanie „kto zdecydował o poprawce X i dlaczego” albo jak wyglądała pierwsza wersja projektu sprzed 5 miesięcy, odpowiedź znajduje się w 10 minut, zamiast od kilku godzin do nieskończoności.

Przykłady czyli kupuj i używaj

Ta branża z pewnością – jak cała branża oprogramowania dla marketingu – będzie się dynamicznie rozwijać. Tymczasem znalazłem tylko jeden przykład oprogramowania, które spełnia przynajmniej część moich wymagań. Jest nim ConceptShare.

To co jest w nim absolutnie genialne to możliwość wprowadzania poprawek do konkretnych plików – nawet jeżeli są to pliki wideo czy długie dokumenty tekstowe. Widać wyraźnie, jaka poprawka, została wprowadzona przez kogo, kiedy i do którego fragmentu. Można swobodnie odpowiadać na korekty drogą mailową, co ułatwia pracę na systemie.

To co niestety jest dalekie do moich oczekiwań to zarządzanie projektem. W zasadzie go tam nie ma. To jest jednak temat, który poruszałem już w tym artykule.

Podsumowanie

Odpowiadając na pytanie zadane na początku artykułu: mam nadzieję na pełne zaspokojenie i wierzę, że nastąpi ono szybciej niż się spodziewam. Na razie systemy typu ConceptShare zaspokajają moje oczekiwania w co najmniej 50%.